Mamy tarczę i to nie tylko antyrakietową
Dzisiaj po wielomiesięcznych negocjacjach została parafowana umowa o amerykańskiej tarczy antyrakietowej, której silosy mają stanąć na terytorium Polski. Kilka dni temu w poście USA śpi kiedy Gruzja płonie napisałem:
Będziemy dysponować kilkudziesięcioma antyrakietami przeciwko… ponad 15 000 głowic nuklearnych Rosji. Nie byłaby to jeszcze jakaś straszna katastrofa, gdyby tarcza gwarantowała nam poparcie Stanów Zjednoczonych w ewentualnej wojnie , ale ich stosunek do lojalnych sojuszników widzimy właśnie na ekranach naszych telewizorów.
I całe szczęście takie zapewnienie dostaliśmy od negocjatorów USA. Najpotężniejsze mocarstwo świata ,,zobowiązuje się do ścisłej współpracy na wypadek zagrożenia Polski ze strony trzeciej – i zaoferuje pomoc militarną i innego rodzajów” – powiedział premier Donald Tusk. Póki co to jedynie suche zapewnienie, ale dla bezpieczeństwa Polski jest ono ważniejsze niż umieszczenie na naszym terytorium rakiet Patriot – idąc za jakże świeżym (a raczej wciąż aktualnym) przykładem agresji Rosji na Gruzję: nawet ten nowoczesny system nie zapewniłby nam odparcia zmasowanego ataku tak silnego państwa. Poparcie USA (zwłaszcza zbrojne) byłoby niezbędne, jeżeli chcemy myśleć o obronieniu naszego kraju lub o kontrofensywie.
A skoro już jesteśmy przy Stanach Zjednoczonych i Gruzji – administracja Georga Busha wreszcie podjęła jakieś zdecydowane kroki, ale trzeba zaznaczyć, że była bardzo opieszała i bojaźliwa. Udzieliła pomocy dopiero przy silnym wsparciu politycznym Unii Europejskiej, NATO i krajów bałtyckich (pod przewodnictwem Lecha Kaczyńskiego). Na szczęście opóźnienia wynagradza skala działań: USA zagroziła Rosji sankcjami i wyizolowaniem ze światowej polityki. Mało tego, wysłała nawet pomoc humanitarną w postaci… okrętów wojennych. Nikt nie wątpi, że flota będzie tylko udzielała hospitalizacji rannym – szczególnie Moskwa, która natychmiast zaczęła wycofywać wojska z Gori i przemieściła je w kierunku portu nadmorskiego w Poti. Mniej znaczącą, ale symboliczną (bo pierwszą) sankcję nałożył Sojusz Północnoatlantycki – nie dopuścił on rosyjskich okrętów do udziału w międzynarodowych manewrach antyterrorystycznych na Morzu Śródziemnym.
Tak więc USA wywiązało się z gruzińskiego mandatu zaufania, co jest kolejnym gwarantem wykonania naszych umów oraz jeszcze mocniej ociepla relacje na linii Warszawa – Waszyngton.
