Duchy ,,zimnej wojny”, czyli dlaczego mówimy o agresji Rosji na Gruzję, a nie na odwrót
Od dawna uważałem, że każdy naród ma prawo do niepodległości i całkowitej niezależności, dlatego popierałem ruchy w Kosowie jak i fakt, że przy okazji olimpiady w Chinach cały świat zwrócił uwagę na Tybet. Oczywiście zdawałem sobie sprawę ze wszechobecnych wpływów najsilniejszych krajów na takie przewroty wolnościowe, ale dopiero sytuacja w Gruzji pokazała jak są one potężne – w przeciwieństwie do rozłamu Serbii, media polskie (jak i spora część zagranicznych) potępiły dążenia Osetii Południowej do zjednoczenia z Rosją. Dlaczego?
Kosowo dążyło do pojednania z zachodem, USA czyli ze strefą, z której pochodzi większość źródeł informacyjnych współczesnego świata. O ile rzetelność wiadomości raczej nie budzi wątpliwości, to ich interpetacja zwraca uwagę na jednostronne przedstawienie sytuacji. Słyszymy o bombach zrzuconych na terytorium Gruzji, ale informacje o tym, że w tym samym czasie w wyniku operacji wojskowych tego kraju zginęło wielokrotnie więcej ludzi zostają nam podane na samym końcu albo w ogóle. Ale nie tylko media ukierunkowują naszą opinię przeciwko Rosji – czyni to również historia. Wszyscy pamiętamy komunizm, ZSRR jak i wpływ Moskwy na sytuację Polski w czasach PRL. Niestety nadal odczuwamy silny rusofobizm, który zagnieździł się gdzieś w naszych umysłach jak i w polityce. Nie dajmy się jednak zwariować i starajmy się patrzeć na wydarzenia obiektywnie.
Tyle tytułem wstępu, którego wymaga się od pierwszego posta. Kolejne wpisy nie będą już takie “drętwe” i przesączone nadmiernym pesynizmem, a zajmą się bardziej samą polityką zagraniczną naszego kraju, dlatego zapraszam do aktywnego przeglądania tej strony.
Brak komentarzy.
